Oko Polifema albo podróż bezdomnej dziewczynki

Dodany przez: | paź 31, 2011 | Kategorie: Treść lekcji | 0 komentarzy

Oko Polifema albo podróż bezdomnej dziewczynki

Cel lekcji w języku ucznia: Zrozumiem, jaką wizję zaświatów mieli starożytni Grecy.

Nacobezu: treść fragmentu Pieśni XI, przerzutnia, epitet, porównanie, synekdocha, archaizm, neologizm, eufemizm + orientacyjna znajomość mapy Hadesu.

Streszczenie lekcji w ośmiu punktach: 1. na początku przypomnieliśmy sobie opowieść o wydłubanym oku Polifema, a ja przeczytałam Wam frg. książki prof. Andrzeja Szczeklika „O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny” i postawiłam pytanie: Dokąd korewędruje po stracie domu?, 2. w związku z tym, że marnie poszła Wam ostatnia wyjściówka, uznałam, że musimy ją powtórzyć – widocznie niezbyt dobrze wyjaśniłam, na czym polegają gatunki synkretyczne; powtórzyliśmy więc materiał, 3. następnie powtórzyliśmy kwestie związane z frg. Pieśni X: Gdzie leży kraina umarłych? Jak wygląda? Dlaczego Odys wygrzebał dół w ziemi? Co do niego wlał? Dlaczego miód, mleko, wino, krew? Jak inaczej nazywany jest Hades? Kto się z niego wyłania? Jak zachowują się dusze? Kogo spotyka  Odys? O co prosi matkę? Jak matka reaguje na jego prośbę?, 4. pracowaliście w parach: każda otrzymała fragment dotyczący budowy świata umarłych i rozrysowała jego mapę – wyznaczoną przez nią drogą miała iść kore, dusza, bezdomna dziewczynka-laleczka, 5. potem wymienialiście synonimy i eufemizmy do słowa „śmierć”  (zejście, odejście, sen wieczny, wieczny spoczynek, zgon, kres, wąchać kwiatki od spodu, uderzyć w kalendarz, wyciągnąć kopyta; kostucha, mroczny kos(i)arz (pająk, kosiarz), mroczny żniwiarz; kara śmierci czapa, stryczek), a ja opowiedziałam Wam o synonimach i eufemizmach greckich, 6. zastanawialiśmy się, dlaczego ludzie używają eufemizmów, 7. na koniec zestawiliście fragmentyprzygotowywanej przez Was mapy Hadesu  odtworzyliście trasę wędrówki kore, 8. no i żeby nie było tak smutno i poważnie, pokazałam Wam trailery z „Laleczki Chucky” – powieści o małym, plastikowym potworku, w którego wcieliła się dusza seryjnego mordercy.

Nie zrobiłam podsumowania zajęć, ponieważ zamkniemy je w czwartek.

Przypominajki:

Andrzej Szczeklik „O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny”:

Kore to po grecku dziewczyna. A także – źrenica. Grecy mówili, iż duszę, w postaci maleńkiej dziewczynki, zobaczyć można przez oka źrenicę. Skąd mogli wiedzieć, że źrenica to jedyne okienko z widokiem na mózg, na jego nerwy wzrokowe? A gdzie dziś podziała się dusza? (…) Chodźmy więc na poszukiwanie. Niech nas prowadzi. Przed nami wyprawa po duszę”. (W Grecji dusza człowieka wyobrażana była w postaci małej laleczki zwanej „kore” która zamieszkuje ciało człowieka i jest widoczna przez źrenice oka. Mogła ona czynić dobro i zło. Po śmierci człowieka, kiedy przenosi się w zaświaty, uzyskuje dar jasnowidzenia, może zsyłać prorocze sny, lecz także może skazywać na chorobę czy obłąkanie. Tak jak we wszystkich kulturach, za szczególnie niebezpieczne uważali Grecy dusze tych ludzi którzy zmarli przedwcześnie, śmiercią tragiczną).

Greckie eufemizmy dotyczące śmierci i boga Hadesa:

 H. nie był zazwyczaj nazywany po imieniu, bo obawiano się jego gniewu, toteż używano eufemizmów: najczęściej nazywano go Pluton „Bogacz”, Aidoneus „Bóg Niewidzialny”, Polydegmon „Gospodarz Tłumów”, Pylartes „Zamykający Bramy”, Pylaochos „Strażnik Bram”; epitety: δοσπενθής „sprawiający ból”, στυγνός, πένθιμος „wrogi, żałobny”, βαρος „surowy, straszny”, βάσχανος „zawistny”, dakrycharēs „cieszący się z łez”. W Rzymie czczono go jako Pluton invidus – tyle co „Nieuważny/ Ślepy”.

H. występuje jako oblubieniec młodo zmarłej dziewczyny; śmierć kobiet wyobrażano sobie czasem jako zaślubiny z H., powiedzieć o młodo zmarłej, że „H. zapalił dla niej weselne światła w swej komnacie” znaczyło, że już nie żyje; „przestąpić bramy Hadesu” – umrzeć; „zstąpić do Hadesu/ w głąb Aidu”.

Fragmenty, które posłużyły poszczególnym grupom do odtworzenia mapy Hadesu:

Grupa 1. Za wielu, wielu rzekami, za wielu, wielu górami, na ostatnich krańcach zachodu, gdzie ziemia się już kończy, gdzie nigdy nie dociera najsłabszy promień słońca – jest wejście do podziemia, czyli do piekieł. Można się tam dostać jeszcze w innych miejscach, przez rozmaite rozpadliny i jamy, z daleka cuchnące siarką, ale od niepamiętnych czasów wszystkie dusze wędrują do Hadesu przez ową bramę na zachodzie. Po drodze mija się miasto Kimeryjczyków, którzy brodzą wśród mgieł i chmur nieprzeniknionych, a słońce znają jedynie z opowieści. Przed samym wejściem do podziemia roztacza się na kilka mil wokoło smutna równina, porosła z rzadka wierzbami i topolami okrytymi czarną korą.

Grupa 2. W przedsionku piekielnego państwa tłoczą się dziwne i straszne postacie. Tam Smutek przechadza się w gronie swych sióstr, Trosk. Blade Choroby i wynędzniała Starość, i wiecznie dygocąca Trwoga i obdarta Nędza snują się po wilgotnych kątach. Praca ze Śmiercią rozmawia, Wojna idzie pod rękę z Niezgodą. Nieco dalej, na otwar­tym dziedzińcu, rośnie wiąz ogromny, w którego gałęziach siedzą Sny i Marzenia. Pod drzewem leży sturęki i pięćdziesięciogłowy olbrzym B r i a r e u s, straszliwy w swej bezczynności.

Grupa 3. Odtąd zaczynają się błota i grzęzawiska A c h e r o n t u (rzeka boleści), którego wody łączą się ze strumieniami S t y k s u. Największa z rzek piekielnych opływa dziewięć razy całe podziemie. Na jej czarne, nieruchome wody przysięgają Olimpijczycy. Jednym ramieniem wylewa się Styks w koryto K o k y t o s u (rzeka lamentu), od którego początek bierze L e t e – rzeka zapomnienia. Kto z niej napije się wody, traci pamięć wszystkiego, co widział i przeżył na ziemi. Dusza chcąc dostać się do świata umarłych musi przepłynąć te wszystkie rzeki. Ale sama tego uczynić nie może, bo nie starczyłoby jej sił, choćby płynęła tysiące i tysiące lat. Trzeba więc prosić C h a r o n a, żeby przeprawił na tamtą stronę. Brzydki i niechlujny dziad, zrzęda i gbur, syn Nocy, stoi w czarnej łodzi i żerdzią odpycha garnący się ku niemu tłum dusz. Wpuszcza tylko tych, którzy mają czym zapłacić. Za przewóz bierze niewiele: obola, drobny miedziany pieniążek. Ale należy go mieć przy sobie, bo Charon jest nieubłagany i gotów biedną duszę zostawić nad brzegiem Styksu, gdzie błąkać się będzie przez wieczność całą, bez celu. Dlatego nieboszczykowi; przy pogrzebie, wkłada się w usta monetę.

Grupa 4. Przeprawione na drugi brzeg dusze zbierają się w gromadkę, struchlałe i drżące. Bo oto wychodzi naprzeciw K e r b e r o s (Cerber), potworne psisko o trzech paszczach. Już z daleka słychać jego szczekanie, które chrapliwym zgiełkiem napełnia mroczne pustkowia. Trzeba mu rzucić ciastko pieczone na miodzie, aby był spokojny. Zresztą można się go nie obawiać: dla wchodzących jest bardzo uprzejmy. Ale niech kto spróbuje oszukać jego czujność i uciekać z powrotem na ziemię, wtedy jest straszny. Rzuca się na swoją ofiarę, przewracają, tłamsi łapami, szarpie i wlecze w najgłębsze czeluście piekieł.

Grupa 5. Królestwo cieniów to nieobeszła równina, chłodna i martwa, po której szamocą się ostre wiatry, pędzące tam i sam mdłe dusze. Chodzą po niej umarli, a każdy z nich ma wyznaczone sobie miejsce, drobno skarżą się duszyczki niemowląt, osobno błądzą nieszczęśliwi, którzy padli ofiarą niesprawiedliwych sądów. Bardziej odludne okolice zamieszkują samobójcy, a po ścieżkach zapomnianych włóczą się ci, co umarli z miłości nie odwzajemnionej. Gdzieś słychać nieuchwytny szczęk broni: to wojownicy, zabici na polu walki, ćwiczą się dalej w rzemiośle żołnierskim; tam znów cień człowieka, który był rolnikiem, cieniem bicza pogania cienie wołów. Wszyscy czekają na sąd. Oto na podwyższeniu wznosi się trybunał, gdzie siedzą trzej królowie: Minos, Ajakos i rudy Radamantys. Niegdyś sprawiedliwie panowali na ziemi, a po śmierci wola Zeusa ustanowiła ich sędziami podziemia. Przed nimi stają dusze, a oni ważą ich błędy i dobre uczynki. Po wyroku cienie odchodzą tam, gdzie im przeznaczono pozostać na zawsze.

Grupa 6. Przez wiele krętych dróg, przez moczary i bagna, przez jeziora zastygłe i pustynie tchnące siarką idzie się do zamku pana tych włości H a d e s a. Dookoła jeżą się strome skały. Pałac otaczają mury obronne trzykrotnym kręgiem. Pod murami płynie strumień ognisty, Pyriflegeton. Olbrzymia brama wspiera się na kolumnach diamentowych tak mocno, że żaden z bogów nie ruszyłby jej z za­wiasów. Ponad nią dźwiga się żelazna baszta. W przestronnej, czar­nej sali stoi złoty tron, a na nim zasiada bóg Hades w zębatej ko­ronie na głowie, z berłem w prawej dłoni, obok swojej małżonki, Persefony. Spiżowe ściany powtarzają głuchym echem wieczny płacz i jęki pokutujących w  T a r t a r z e.

Grupa 7. Tam właśnie, pod zamkiem Hadesa,  jest ów złowrogi Tartar, miejsce najsroższych kaźni dla zbrodniarzy. Straż trzymają E r y n i e, trzy potworne siostry. Uosobienie srogich i nieustępliwych wyrzutów sumienia, ścigają złoczyńców na ziemi i w piekle. Ich czarne szaty rozwiewają się w locie jak skrzydła nietoperza. Z warg sinych spływa im piana, a oddech mają tak zatruty, że którędy przelecą, tam przestają rosnąć kwiaty i zioła i rodzą się choroby. Uzbrojone w węże jadowite i płonące pochodnie, uganiają po Tartarze, pilnując, by każdy godnie wypełniał włożoną nań karę. Pomagają im w tym k e r y, istoty piekielne. Wiecznie spragnione krwi ludzkiej, wydostają się na ziemię, ilekroć posłyszą odgłos wojny. Gdy żołnierz pada ranny, rzucają się nań, wpijają mu w ciało pazury, chłepcą gorącą posokę, póki dusza z niego nie wyjdzie. Stąd również wychodzi na świat demon E u r y n o m o s, który pożera ciała umarłych, póki nie zostaną z nich nagie szkielety.

Grupa 8. Komu trzej sędziowie przyznają, że żył sprawiedliwie, ten odjeżdża na Wyspę Błogosławionych. Za zbliżaniem się do tej krainy wiecznej szczęśliwości ogarnia duszę już z daleka cudownie miłe i wonne powietrze, w którym czuć zapach róż, narcyzów, hiacyntów, lilii, fiołków; mirtu, wawrzynu i kwiatu winnego. Płyną tam rzeki jak kryształ przeźroczyste, łagodne wietrzyki potrząsają z lekka lasem, a w potrącanych gałązkach dźwięczy bez ustanku czarowna pieśń, niby miękkie tony zawieszonej gdzieś piszczałki. Po środku wyspy jest miasto błogosławionych, cale ze złota, obwiedzione dokoła murem szmaragdowym. Bruk w mieście z kości słoniowej, a wszystkie świątynie bogów z berylu, ołtarze zaś z olbrzymich głazów ametystu. Dokoła miasta płynie rzeka wonnych olej­ów. Mieszkańcy tej krainy, nieuchwytne i nikłe postacie, ubrane w szaty z purpurowej pajęczyny, nie starzeją się nigdy i chodzą spokojni wśród wiecznie trwających jasności zorzy porannej. Panuje tam wieczna wiosna. Kwiaty łąk i cieniste drzewa nigdy nie więdną; winne latorośle dojrzewają co miesiąc, a pszenica rodzi już upieczone bochenki chleba. W tej rozkosznej krainie życie upływa na biesiadach, przechadzkach i zabawach.

Hades: tajemniczy bóg rzadko pojawiał się na ziemi. Zresztą miał czarodziejską czapkę z psiej skóry, która go czyniła niewidzialnym. Wiedział, że jego widok nie może być miły ani ludziom ani bogom. W biesiadach olimpijskich nie brał udziału. Czcił go Grek każdy, ale w trwodze i w milczeniu. Starano się nigdy nie wymawiać jego imienia. Oddawano mu hołdy lękliwe, jak gdyby po kryjomu po jaskiniach i pieczarach, w których pachniało siarką. Zabijano mu na ofiarę barana o czarnym runie. Krew spuszczano do otworu w ziemi, a resztę zwierzęcia palono w całości, by ktoś zjadł kęs tego mięsa, nie poddał się mimowolnie pod władzę króla piekieł.  W Elidzie miał świątynię, którą otwierano tylko raz w roku i jedynie kapłan mógł tam wchodzić. Poza tym nie budowano mu sanktuariów ani ołtarzy. Ludzie woleli, aby o nich raczej zapomniał. Dopiero około wieku V przed n.e. pod wpływem misteriów eleuzyjskich, w których go czczono na równi z Demetrą i Persefoną, groźna postać Hadesa nieco wyszlachetniała. Zaczęto mu dawać nowe imię: P l u t o n, czyli rozdawca bogactw. Stał się jednym z bóstw urodzaju, które sprawia, że ziarno rzucone na ziemię nie marnieje, lecz rozwija się, czerpiąc soki z wnętrza gleby. Przemienił się we wcielenie sił ukrytych rządzących śmiercią i zmartwychwstaniem. Hades pojawia się w sztuce greckiej jako majestatyczny król siedzący na tronie z koroną na głowie i z berłem lub widłami w ręce. U stóp władcy łasi się wierny pies Cerber. Często obok męża siedzi na tronie Persefona trzymająca pochodnię.

Trailery: tutaj i tutaj.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *