Penelopiadowo-egzaminacyjny misz masz

Dodany przez: | lis 11, 2011 | Kategorie: Treść lekcji | 0 komentarzy

Penelopiadowo-egzaminacyjny misz masz

Zarówno SuperNova, jak i Underground świętowały (nielegalnie) na moich lekcjach klasowe Święta Niepodległości. Przyjawiało się to w ogłoszeniu wolności od: skupienia, pracy na lekcji, ćwiczeń i udzielania odpowiedzi na (rzucane w pustkę) pytania nieszczęsnej nauczycielki.

Zrealizowaliśmy zatem zaledwie połowę zaplanowanego przeze mnie materiału. Ech ta wolność… Jakie to szczęście, że czcimy ją tylko raz w roku. W końcu nie od dziś wiadomo, że szkoła opiera się na przemocy i zniewoleniu.

Cel lekcji w języku ucznia: Nauczę się: 1. jak czytać notatkę z encyklopedii lub słownika, 2. porównywać dwa fragmenty tekstu, 3. jak wyglądają wymagania Centralnej Komisji Egazminacyjnej względem opisu i charakterystyki.

Nacobezu: skróty w notatce z encyklopedii lub słownika, nacobezu do opisu i charakterystyki.

Streszczenie lekcji w  sześciu punktach: 1. na początku – chcąc Was wprowadzić w temat służących, który będziemy drążyć we wtorek – przeczytałam Wam fragment z książki Gabrieli Zapolskiej „Kaśka Kariatyda”, 2. następnie, w ramach powtórki materiału ze szkoły podstawowej, obejrzeliśmy prezentację poświęconą słownikom i encyklopediom, 3. borykaliśmy się z informacjami i skrótami zawartymi w notatce encyklopedycznej, 4. potem przeszliśmy do analizy lektury i próbowaliśmy odpowiedzieć na pytanie: Czy Penelopa jako narratorka manipuluje swoimi czytelnikami/czkami? W jaki sposób to robi?, 5. po raz kolejny zestawialiśmy w tym celu jej opowieść z opowieściami służek, 6. na koniec podałam Wam kryteria egzaminacyjne oceny opisu i charakterystyki.

Przypominajki:

Prezentacja o encyklopediach (materiał ze szkoły podstawowej):

encyklopedie

Kryteria oceny opisu i charakterystyki (nacobezu): 1. zgodność z tematem, 2. przedstawienie postaci (min. 4 informacje), 3. opis wyglądu zewnętrznego (sposobu mówienia, poruszania się), 4. opisanie cech charakteru (usposobienia, umysłowości), 5. uzasadnienie co
najmniej czterech cech charakteru (ew. przywołanie przykładów z tekstu), 6. zredagowanie oceny postaci (wnioski, opinie, refleksje), 7. użycie epitetów, porównania i jednego związku frazeologicznego ORAZ trójdzielność, spójność, logika (niepowtarzanie treści), poprawność i estetyka.

Przypominam również, że praca na poziomie gimnazjum powinna mieć objętość 3/4 strony A4.

Fragment z „Kaśki Kariatydy” Gabrieli Zapolskiej:

Kaśka objęła swoje nowe obowiązki i starała się zadość uczynić wszelkim wymaganiom państwa. Niełatwe to było przecież zadanie. (…) Od rana zwija się po szczupłym mieszkaniu, wycierając sękatą, w deski ułożoną i źle zaciągniętą podłogę. (…) Po sprzątnięciu pokoi ocierała fartuchem spoconą twarz i szyję, chwytała za koszyk, aby biec do miasta po wiktuały. Powróciwszy nastawiała obiad, starając się o ile możności ukraść trochę czasu dla przeprasowania spódnicy pani lub koszul pana. Drzewo wydawano jej kawałkami, bez względu na to, czy kawałki były mniejsze lub większe, lub czy potrawy potrzebowały do gotowania się dłuższego czasu. Często płakała Kaśka widząc ogień pochłaniający ostatnie polano, podczas gdy ryż był jeszcze twardy i bielał na dnie garnuszka. Deski, podtrzymujące pościel na łóżku, stanowiły wtedy nadzwyczajny zasiłek, a raz nawet odważyła się Kaśka spalić stary szaflik, którego szczątki znalazła rozsypane w piwnicy.

Niska, ciemna kuchenka, przepełniona wonią cebuli, grzybów i nieświeżego masła, zdawała się być małym przedsionkiem piekła, w którym wszakże musiała żyć i pracować (…) to wszystko za odrobinę lichej strawy, za kość od mięsa, którą dano jej do ogryzienia, za czerstwą bułkę, znalezioną w kącie kredensu, i za wspaniałe wynagrodzenie kilku guldenów, które rzucano jej co kwartał, odtrąciwszy przedtem wszystkie „szkody”, jakie w zbytnim pośpiechu robić nie trudno.

I zgrzana, zmęczona, śpiesząc się wiecznie, biegała od ogniska do stołu, od stołu do deski do prasowania – żyłując mięso, zalepiając gliną popsute drzwiczki pieca, krochmaląc hafty spódnicy, płucząc ścierki lub biegnąc z konewką po wodę. (…) Czasem gorąca dusza upadnie na nogę lub węgle wysypią się z pieca i trzeba czym prędzej podnosić je palcami, a choć skóra gruba i przyzwyczajona do ognia, to bąble
wyskakują nierzadko i tak się czasem węgiel do ręki przyczepi jak pijawka, aż skóra skwierczy.

(…) Gdy wyda obiad, umywa naczynie, szoruje rondle klęcząc na podłodze, powalana cegłą, z włosami opadającymi na skronie wynosi szafliki potykając się na wąskich i ciemnych schodach. Pan sam wydziela jej cienką kromeczkę chleba, którą ona zjada najczęściej dopiero późno w nocy.

(…) Po obiedzie i umyciu naczyń zabiera się Kaśka do prania i składania bielizny albo dąży do magla z zawiniątkiem pod pachą. Co tydzień jest tak zwane „małe pranie”, a co miesiąc „wielkie”, przepełniające kuchnię przykrą wonią sody, mydła, brudnej bielizny i kłębami duszącej pary. Ile to wtedy zużywa się wody, którą Kaśka musi sama przynieść i zlać na dzień przed rozpoczęciem prania do beczki,
ustawionej koło drzwi prowadzących z kuchni na korytarz! Kaśka, przechylona na lewą stronę, nosi i nosi tę wodę i wylewa ją do beczki. Zdaje się jej, że z beczki ktoś dno wyjął, bo nie ma końca noszeniu i wody wcale nie przybywa. (…) To samo jest z noszeniem drzewa. W dodatku polana wysuwają się i staczają po schodach. Kaśka musi po nie wracać ze świecą, drżąc z obawy, aby kto tymczasem polan sobie nie przywłaszczył. Gdy zapadnie wieczór, Kaśka zapala lampkę i kończy swe dzienne zatrudnienie przy sztucznym świetle. Gdy ma wiele pracy, pierze lub prasuje do północy, a czasem i dłużej. (…) Prawie połowę kuchni zajmuje balia, rozwarta, szeroka, okrągła, pełna gorącego ługu i świeżo z kociołka wyrzuconej bielizny, opiera się na dwóch krzesełkach, z których jedno opuszcza frędzlę z potarganej domy i zamiast czwartej nogi ma podpórkę z sękatego polana.

Ponad balią schyla się Kaśka zanurzając odważnie swe czerwone i popękaną skórą pokryte ręce w gorący odwarługu dla wydobycia zeń pojedynczej sztuki bielizny, i skręciwszy ją należycie, odkłada do tak zwanego „naparzania”. Skręcając z całej siły mokre płótno, stęka Kaśka mimo woli, a grube krople potu spadają z jej czoła.

Praca domowa:

Obiecałam, że umieszczę na stronie Waszą pracę domową. Oto i ona:

Czego możesz się dowiedzieć z poniższych haseł ze Słownika Języka Polskiego:

OBIJAĆ SIĘ – zob. obić się.

Obić się –  lp. obijam się, obijasz się, lm. obijamy się, obijacie się; obijając się; obijający się; 1. «siłą bezwładności uderzyć o coś boleśnie», 2. «wyszczerbić się», 3. «o dźwięku: odbić się od jakiejś przeszkody», Głos trąbki obijał się o skały, 4. obijać się kol. «wałęsać się bezczynnie, unikać pracy», Obijać się po kawiarniach.

LENIWIEClm. leniwce, lm. B leniwce, lm. D leniwców; od leń z łac. lenis łagodny lub niem. lass mdły; 1. «mały, roślinożerny ssak nadrzewny, żyjący w tropikalnych lasach Ameryki», 2. pot. «człowiek leniwy», pot. «bardzo wygodny fotel», leniwieć pot. «stawać się leniwym».

 

 

 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *