Przekleństwo oceniania

Dodany przez: | mar 9, 2014 | Kategorie: OK w teorii | 0 komentarzy

Przekleństwo oceniania

Kiedy na 20 stronie słynnej książki Marshalla Rosenberga pt. „Porozumienie bez przemocy” przeczytałam, że dzięki metodzie PBP zrozpaczeni mieszkańcy Izraela, Palestyny, Nigerii, Ruandy, Sierra Leone, Bośni i Chorwacji „odzyskują animusz i wiarę w siebie”, pomyślałam: „Szkoda czasu na tę propagandę sukcesu”. Doczytałam ją jednak do końca – ze względu na pojawiające się od czasu do czasu opisy warsztatów przeprowadzanych w szkołach.

Dobrze się stało. Język studium jest dla mnie nieznośny – pseudopsychologia, cytaty ze złych (brrr!) wierszy, uduchowione zwroty typu: „światło świadomości”, „dawanie z serca”, obdarowywanie – przyjmowanie (o modelu komunikacji), „zapomniany język ludzkości”. Czytając je, po raz kolejny uświadomiłam sobie jednak, jak straszne przekleństwo ciąży na nauczycielu(ce) w szkole – przekleństwo nieustannego oceniania.

Model PBP Rosenberga opiera się na czterech filarach:

I. spostrzeżeniu – oglądowi sytuacji bez wyrażania jakichkolwiek ocen.

II. wyrażeniu uczuć wynikających z danej sytuacji.

III. zdefiniowaniu potrzeb związanych z uczuciami.

IV. wyrażeniu konkretnej prośby.

Gdybyśmy chcieli przełożyć go na język szkolnej praktyki, mógłby przyjąć następującą formę:

„Zosiu, jesteś dyżurną, więc – kiedy widzę, że w klasie na podłodze leżą papiery – czuję irytację, bo chciałabym, aby w miejscu naszej pracy panował porządek. Czy mogłabyś zebrać śmiecie?”

lub: „Zosiu, nie przeczytałaś dwóch ostatnich lektur. Martwi mnie to, bo chciałabym, abyś pozytywnie zdała test semestralny. Czy chciałabyś to naprawić?”.

I tu musimy się liczyć ze stanowczym: „Nie. Test nie ma dla mnie znaczenia”.

Zatrzymam się przy filarach I. i II. – wróciłam właśnie z warsztatów, na których ćwiczyliśmy opisywanie faktów, i wiem, jakie to trudne. Istnieje wiele sposobów na zabarwienie spostrzeżenia oceną. Sięgnę jednak po te, z którymi najczęściej zmagam się sama:

1. nadużywanie: „zawsze”, „nigdy”, „kiedykolwiek”, „ilekroć”, „stale”, np. „Nigdy się nie przygotowujesz do testów”.

2. sugestie, jakoby nasze hipotezy były jedynymi możliwymi, np. „Ona nie odda tego wypracowania na czas”.

3. mylenie spekulacji z pewną wiedzą, np. „Jeśli nie przeczytasz tej lektury, nie zdasz egzaminu”.

4. uogólnianie (przy częstej niemożności wskazania konkretnego obiektu wygłaszanych stwierdzeń), np. „Drugie klasy są znacznie zdolniejsze niż pierwsze”.

5. używanie słów dotyczących czyichś umiejętności bez zaznaczenia, że zdanie nie jest faktem, lecz osądem, np. „To kiepska uczennica”.

no i 6. używanie wszelkiego rodzaju przymiotników, rzeczowników, przysłówków itp. j.w. – bez zaznaczenia, że zdanie nie jest faktem, lecz osądem, np. „On jest taki niezorganizowany”.

W przypadku wyrażania uczuć, czyli filaru II., powodem nieporozumień, może być to, że czasownika „czuć” używamy niekiedy w sytuacjach z uczuciami mającymi niewiele wspólnego, np. „Czuję, że powinieneś mieć więcej oleju w głowie”, „Czuję, że się nie uczysz”, „Czuję, że nie napiszesz tej pracy”, „Czuję, że jesteś nieodpowiedzialna”.

PBP ma dwie fazy – przekazywania czteroczłonowej informacji oraz przyjmowania ich od innych ludzi. Jak pisze autor: „Nawiązujemy z nimi łączność w ten sposób, że najpierw wyczuwamy, co spostrzegli, co czują i czego potrzebują, a potem ustalamy, jak można wzbogacić ich życie, dodając czwarty element, czyli spełniając ich prośbę”.

Bez przykładów – na tego typu komunikację w szkole miejsca nie ma. Z mojego doświadczenia wynika, że spostrzeżenia, uczucia i prośby uczniów(ennic) klasyfikuje się jako roszczeniowość (lub bezczelność).

Rosenberg wyróżnia komunikaty, które blokują porozumienie. Są one niezwykle interesujące z punktu widzenia relacji nauczyciel(ka) – uczeń(nnica). Należą do nich: zarzuty i krytyka („Nie uczysz się!”), obelgi i etykietki („Ty leniu!”), pseudodiagnozy („Jedynka!”), porównania („SuperNova znowu dzisiaj pracowała lepiej od was” – to przykład z mojego języka). Dodaje, że analizując cudze postępowanie, w rzeczywistości uzewnętrzniamy własne (nauczycielskie) potrzeby i systemy wartości, np. „Masz się uczyć, wiedza jest cenna”. Dzieci, które nie chcą się im podporządkować (nie uczą się), błądzą i powinne zostać ukarane (służy temu cały system oceniania sumującego, tzw. stopni), wtedy pożałują swych uczynków i nawrócą się na jedyną słuszną drogę (zaczną się uczyć).

Ot i cała szkoła.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *