Rzeczy i ludzie

Dodany przez: | cze 14, 2012 | Kategorie: Treść lekcji | 0 komentarzy

Rzeczy i ludzie

Temat: Rzeczy i ludzie.

Cel lekcji w języku ucznia(ennicy): Wyjaśnię, jaki wpływ ma prowadzenie narracji na interpretację przez czytelnika(czkę) bohaterów powieści.

Nacobezu: Scharakteryzuję co najmniej czterech bohaterów „Myszy i ludzi”, biorąc pod uwagę opis przedmiotów, ubrań oraz prowadzone przez nich dialogi.

Streszczenie lekcji w pięciu punktach: 1. Na rozgrzewkę powtórzyliśmy: rodzaj i gatunek „Myszy i ludzi”, budowę fabuły, czas oraz miejsca akcji, 2. przypomnieliśmy sobie, co to jest narracja i narrator, 3. następnie rozważaliśmy, jaki wpływ ma prowadzenie narracji na interpretację przez czytelnika(czkę) bohaterów powieści, 4. przyjrzeliśmy się sposobowi, w jaki narrator opowiada o przedmiotach otaczających Crooksa, opisuje ubrania Curleya, dobiera sposób wysławiania się mężczyzn, 5.w podsumowaniu powróciliśmy do celu naszej lekcji i każdy(a) próbował(a) sam(a) uporać się z postawioną w nim kwestią.

Fragmenty powieści:

A.

„Był zatem posiadaczem kilku par butów, pary gumiaków, wielkiego budzika i strzelby jednorurki. Miał też książki – podarty słownik i rozlatujący się egzemplarz kalifornijskiego kodeksu cywilnego z 1905 roku – a na oddzielnej półce nad pryczą trzymał stertę zaczytanych czasopism i kilka innych, zatłuszczonych książek. Na wbitym w ścianę gwoździu wisiały duże okulary w złotych oprawkach”.

B.

„W progu stanął krępy, mocno zbudowany mężczyzna. Miał na sobie niebieskie drelichowe spodnie, flanelową koszulę, czarną, rozpiętą kamizelkę i czarną marynarkę. Kciuki trzymał wetknięte za pas, po obu stronach kwadratowej stalowej klamry. Na głowie miał przybrudzonego, brązowego stetsona, na nogach buty na podwyższonym obcasie, z ostrogami”.

C.

„- Lennie. – Lennie, na Boga, nie pij tyle! – Lennie, rozchorujesz się jak ostatniej nocy.

– O, jakie dobre. – Łyknij też trochę, George. – Napij się, tak fest.

– Nie jestem pewien, czy to dobra woda – rzekł. – Jakaś taka mętna… Nigdy nie pij wody, jeśli nie płynie, Lennie. Chociaż ty żłopałbyś i z rynsztoka, gdyby cię suszyło”.

D.

„- Chodzisz za robotą z tym George’em, no nie?

– Jasne. Wszędzie chodzimy razem.

– I czasem on coś mówi, a ty za cholerę nie wiesz, o co mu chodzi, prawda? Prawda?

– Aha… czasami.

– On gada, a ty nie wiesz, o co mu, cholera, idzie.

– Tak… czasami. Ale nie zawsze.

– Nie jestem Murzynem z Południa. Urodziłem się tutaj, w Kalifornii. Mój staruszek miał kurzą fermę, jakieś dziesięć akrów. Przychodziły się do nas bawić białe dzieci, czasami ja chodziłem się bawić z nimi i niektóre były całkiem miłe. Nie było tam w promieniu wielu mil żadnej kolorowej rodziny”.

E.

„- Słuchaj no, czarnuchu. Wiesz, co mogę z tobą zrobić, jak nie zamkniesz gęby? Wiesz, co mogę zrobić?

– Wiem, pszepani.

– Więc pamiętaj, gdzie twoje miejsce, czarnuchu. Bo mogę kazać cię powiesić na gałęzi, i to

migiem, tak że nawet nie byłoby z tego zbyt wiele uciechy.

– Tak, pszepani – wymamrotał bezbarwnym głosem”.

 

 

 

 

 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *