To mówi Starbuck – 1. kapitan Pequoda

Dodany przez: | maj 27, 2012 | Kategorie: Treść lekcji | 0 komentarzy

To mówi Starbuck – 1. kapitan Pequoda

Pełny temat brzmi: „Nie chcę mieć w swej łodzi człowieka, który nie lęka się wieloryba” – mówi Starbuck, 1. kapitan Pequoda (bohater powieści „Moby Dick” Normana Melville’a.

Cel lekcji w języku ucznia(ennicy): Rozszyfruję znaczenia metafory wieloryba z Księgi Jonasza.

Streszczenie lekcji w pięciu punktach: 1. Na rozgrzewkę wstawiliście (jęcząc przy tym: „Znowu?”) przecinki w opowiadającym o spotkaniu w brzuchu wieloryba tekście „Pinokia” i obejrzeliście fragment filmu „Moby Dick” – kazanie ojca Mapple poświęcone Jonaszowi, 2. wymieniliście przykłady realizacji toposu wieloryba – wielkiej ryby, a ja zaskoczyłam Was (chyba), tłumacząc pochodzenie imienia kapitana Davy’ego Jonesa z „Piratów z Karaibów”, 3. następnie wkroczyliśmy na drogę przez mękę, czyli metaforyczną interpretację starotestamentalnej Księgi Jonasza, 4. a potem zmierzyliście się z pytaniami: Jaka wizja Boga pojawia się w KJ oraz co oznacza temat lekcji – lęk przed poznaniem samego siebie, ucieczkę przed „wielorybem”?, 5. na koniec (byliście już wtedy naprawdę wyczerpani), uwzględniając symbolikę omówioną na lekcji, w czterech obrazkach streszciliście historię Jonasza.

Przypominajki:

Davy Jones z „Piratów z Karaibów” to zniekształcone przez żeglarzy imię Jonah (Jonasz). Davy oznacza złośliwego duszka, darzonego jednak przez marynarzy wielkim szacunkiem. Te dwa elementy złożyły się na powstanie Davy’ego Jonesa, czyli ducha morskiego, demona, który rządzi złymi duchami głębin i występuje w różnych postaciach. W powieści Jamesa Herberta „Jonasz” policjant zstępuje – niczym do wnętrza wieloryba – do półświatka.

Księga Jonasza (interpretacja):

a. znaczenie imienia – Jonasz-gołąb

b. Niniwa – pogaństwo

c. podróż do Tarszisz – na Wschód

d. zstąpienia do wnętrza: ładowni statku, brzucha wieloryba; zejście do podziemii (brzucha matki) i ponowne narodziny; wynurzenie się symbolizuje ptak, który o świcie, wschodzie słońca wylatuje z paszczy wieloryba; Jonasz został rzucony na głębię, modli się z głębokości Szeolu, jest pogrążony w rozpaczy, rozpamiętuje własne winy, zagłębia się w ciemności swojej duszy, aby zrozumieć, metafora odosobnienia, duchowego doskonalenia, zmierzenia z własną niedoskonałością, grzechem

e. sen we wnętrzu – zejście w głąb podświadomości

f. 3 dni, 3 noce (Chrystus zmartwychwstaje z grobu) w brzuchu, 3 dni wędrówki do Niniwy; 3 liczba doskonała. Symbolizuje boskie trójce wielu wyznań: chrześcijańska – Bóg ojciec, Syn boży i Duch Święty; egipska – Ozyrys, Izyda, Horus, babilońska – Ea, Marduk, Gibil; hinduistyczna – Brahma-stwórca (Trimurti), Wisznu-życie, Siwa-śmierć; grecka – Zeus z potrójną błyskawicą, Pluton (Hades) z trzygłowym psem Cerberem, Posejdon z trójzębem, Mojry. Liczba ta oznacza także światło, słońce oraz ogień. Dzięki łączeniu w sobie cech pierwszych dwóch liczb trójka symbolizuje świadomość, harmonię, równowagę oraz rozwój i wzrost. Związki z liczbą trzy to: początek, środek i koniec; niebo, ziemia i piekło; wiara, nadzieja oraz miłość.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Potwór dosięgnął go wciągnął oddech i połknął biednego pajaca jak gdyby połykał kurze jajko; i w dodatku połknął go tak gwałtownie i z taką chciwością że Pinokio wpadając w głąb cielska rekina uderzył się tak nieszczęśliwie że przez kwadrans leżał oszołomiony.

Kiedy oprzytomniał z przerażenia sam nie wiedział co się stało nie wiedział gdzie się znajduje. Dokoła niego panowała ciemność ale ciemność tak głęboka i czarna że zdawało mu się jak gdyby wpadł do kałamarza pełnego atramentu. Nadstawił ucha ale nie usłyszał żadnego dźwięku tylko od czasu do czasu czuł na twarzy silne podmuchy wiatru. Z początku nie domyślał się nawet skąd ten wiatr wieje ale potem zrozumiał że ten wiatr wychodzi z płuc potwora. Bo trzeba wiedzieć że rekin miał ciężką astmę i kiedy oddychał wydawało się że to dmie wiatr północny.

Pinokio ruszył w drogę drepcząc w ciemnościach i po omacku zaczął się posuwać we wnętrzu rekina stawiając krok za krokiem w kierunku światełka które migotało z daleka z daleka. Idąc czuł że nogi jego brodzą w kałuży tłustej i śliskiej wody która zalatywała ostrą wonią smażonej ryby. A im dalej szedł tym jaśniejsze i wyraźniejsze stawało się to światełko więc pajac idzie i idzie aż nareszcie doszedł… a kiedy doszedł… Cóż tam ujrzał? Nigdy byście tego nie odgadli; ujrzał nakryty obrusem stolik na którymi stała zapalona świeca zatknięta w butelkę z zielonego szkła a dalej ujrzał siedzącego przy stole staruszka tak siwego jak gdyby był cały ze śniegu albo z bitej śmietany; staruszek gryzł żywe rybki ale tak żywe że mu nawet uciekały z ust podczas jedzenia.

Na ten widok ogarnęła biednego Pinokia tak wielka tak niespotykana radość że o mało nie postradał zmysłów.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *